Polska pokonała Maltę 3:2, ale styl daleki od oczekiwań. Zieliński bohaterem, Urban z nowymi dylematami
18 listopada, 2025Reprezentacja Polski zakończyła eliminacje mistrzostw świata 2026 zwycięstwem 3:2 nad Maltą, jednak poniedziałkowy mecz zamiast spokojnego finiszu dostarczył nerwów, błędów i niepotrzebnych emocji. Biało-czerwoni prowadzili, tracili kontrolę, ponownie wychodzili na prowadzenie, a ostatecznie uratowała ich dopiero bomba Piotra Zielińskiego w samej końcówce.
Choć Jan Urban pozostaje niepokonany jako selekcjoner, ten wieczór z pewnością nie dał mu łatwych odpowiedzi przed barażami.
Chaotyczny początek i ostrzeżenie od Malty
Zgodnie z przewidywaniami Polacy nie mieli już realnych szans na bezpośredni awans, ale Urban wystawił silny skład. Mimo to w pierwszych minutach Malta zaskoczyła agresywnością i odwagą. Już w 5. minucie Wiśniewski obejrzał żółtą kartkę, a rywale – zamiast cofnąć się na własną połowę – zaczęli prowadzić grę.
Polska odpowiadała jedynie pojedynczymi przebłyskami. W 22. minucie Zalewski minimalnie chybił przy groźnym strzale, ale poza tym brakowało kreatywności i precyzji. Malta zagęściła środek pola i wymuszała grę skrzydłami, gdzie Polakom brakowało jakości.
Lewandowski daje prowadzenie, potem… katastrofa w obronie
W 30. minucie udało się jednak otworzyć wynik. Dośrodkowanie Zielińskiego z rzutu wolnego wykorzystał Robert Lewandowski, który głową pokonał bramkarza.
Zamiast jednak przejąć kontrolę, Polacy zaczęli popełniać proste błędy. W 43. minucie chaos obrony zakończył się pierwszą w historii bramką Malty przeciwko Polsce. Serię pomyłek Wiśniewskiego, Kiwiora i Skórasia zakończył Irvin Cardona, dopadając do dobitki i doprowadzając do wyrównania.
Lepszy początek drugiej połowy i… VAR odwraca sytuację
Po przerwie Polacy wreszcie zaczęli wyglądać jak faworyt. Zmiany Urbana od razu przyniosły efekt – Świderski uruchomił Lewandowskiego, lecz ten zmarnował stuprocentową sytuację. Chwilę później Kamiński również był bliski gola.
W 59. minucie świetnie zachował się Wszołek, dobijając zablokowany strzał Lewandowskiego i dając Polsce prowadzenie 2:1. Kilka minut później wydawało się, że jest już po meczu – Świderski strzelił na 3:1 po akcji Skórasia.
Wtedy jednak na boisko wkroczył VAR i… anulował polskiego gola. Powód? Kiwior pociągnął Cardonę za koszulkę kilkadziesiąt sekund wcześniej.
Sędzia odwołał trafienie Polaków i podyktował rzut karny dla Malty, który Teuma pewnie zamienił na 2:2. To był moment, w którym wielu kibicom przed oczami stanęła kompromitacja z Mołdawią.
Zieliński ratuje honor i wynik
Malta poczuła krew i zaatakowała jeszcze odważniej. Drągowski musiał ratować zespół po groźnym uderzeniu Overenda. Gdy mecz zaczął wymykać się z rąk, sprawy w swoje ręce wziął Piotr Zieliński.
W 84. minucie uderzył potężnie z dystansu, a rykoszet całkowicie zmylił bramkarza – 3:2 dla Polski.
W doliczonym czasie gry (aż 10 minut!) biało-czerwoni zostali zamknięci we własnym polu karnym i bronili wyniku do ostatnich sekund. Udało się, choć styl pozostawił ogromny niedosyt.
Co dalej? Urban ma o czym myśleć
Zwycięstwo nie zmienia faktu, że:
- gra w obronie była pełna błędów,
- środek pola wyglądał słabo pod presją,
- Malta stworzyła więcej klarownych sytuacji, niż powinna,
- VAR ponownie ujawnił problemy z kryciem i koncentracją.
Po świetnym występie z Holandią przyszedł powrót do starych grzechów. Urban z pewnością wyciągnie wnioski, bo już za kilka miesięcy czekają nas półfinały barażów, w których takiej gry nie da się powtórzyć.
Trzy punkty są, ale spokoju – zdecydowanie nie.

