Lech przed misją niemożliwą w Belgradzie. Frederiksen: „Jesteśmy mocno poranieni”

Lech przed misją niemożliwą w Belgradzie. Frederiksen: „Jesteśmy mocno poranieni”

12 sierpnia, 2025 0 przez Redakcja

Lech Poznań jedzie do Belgradu z zadaniem, które w historii polskiej piłki klubowej jeszcze nigdy się nie udało – odrobić stratę po porażce 1:3 w pierwszym meczu u siebie i awansować do kolejnej rundy eliminacji europejskich pucharów. Misja jest o tyle trudniejsza, że trener Niels Frederiksen ma poważne problemy kadrowe.

Lista kontuzjowanych robi wrażenie – na Marakanie nie zagrają m.in. Radosław Murawski, Patrik Walemark, Ali Gholizadeh, Daniel Hakans, Afonso Sousa, Bartosz Salamon, Filip Jagiełło i Alex Douglas. To niemal trzy czwarte wyjściowego składu z mistrzowskiego sezonu. Mimo szerokiej kadry i letnich wzmocnień, nowi zawodnicy jeszcze nie błyszczą formą, wyjątkiem jest Leo Bengtsson, który zdobył już dwie bramki w tym sezonie. Nadzieje pokładane są też w Luisie Palmie – błyskotliwym pomocniku z Hondurasu, który ma potencjał, by sprawić kłopoty defensywie Crvenej zvezdy.

Statystyki są bezlitosne – serbski zespół ostatni raz przegrał na własnym stadionie w europejskich kwalifikacjach w 2016 roku, a Lech musi wygrać różnicą trzech goli, by uniknąć odpadnięcia. Frederiksen podkreśla jednak, że jego drużyna jest gotowa dać z siebie wszystko, nawet jeśli stawką będzie jedynie dogrywka.

Atmosfera w Belgradzie ma być gorąca – zarówno w przenośni, jak i dosłownie. Na trybunach zasiądzie około 40 tysięcy kibiców, a temperatura sięgnie 28 stopni. Crvena apeluje do fanów o unikanie pirotechniki z uwagi na wyrok w zawieszeniu od UEFA. Pewne jest, że Lech czeka prawdziwe piłkarskie piekło, w którym potrzebny będzie cud, aby myśleć o awansie.