Legia na dnie kryzysu. Wojskowi biją historyczne rekordy bez zwycięstwa

Legia na dnie kryzysu. Wojskowi biją historyczne rekordy bez zwycięstwa

17 grudnia, 2025 0 przez Redakcja

Legia Warszawa znajduje się w jednym z najtrudniejszych momentów w swojej historii. Seria jedenastu meczów bez wygranej to najgorszy wynik klubu od niemal 60 lat. Wojskowi przebili tym samym niechlubny „wyczyn” z 1966 roku, a przy Łazienkowskiej coraz głośniej mówi się o kolejnych rekordach, które mogą zostać wyrównane już w najbliższym spotkaniu.

Stołeczny zespół ma przed sobą ostatni mecz w 2025 roku – domowe starcie z Lincoln Red Imps w Lidze Konferencji. Będzie to jednocześnie pożegnanie Legii z europejskimi pucharami, bo drużyna straciła już wszelkie szanse na awans. To spotkanie miało być formalnością, a stało się symbolem głębokiego kryzysu sportowego i organizacyjnego.

Od ponad 45 dni Legia pozostaje bez szkoleniowca z prawdziwego zdarzenia. Po rozstaniu z Edwardem Iordanescu klub nie zdołał dopiąć rozmów z Rakowem Częstochowa w sprawie Marka Papszuna. Tymczasowym trenerem pozostaje Inaki Astiz, który prowadzi zespół w wyjątkowo trudnych okolicznościach. Kibice są coraz bardziej sfrustrowani – podczas ostatniego meczu ligowego pojawiły się protesty wymierzone w właściciela klubu, Dariusza Mioduskiego. Fani zapowiedzieli także brak dopingu i flag na trybunach podczas czwartkowego spotkania.

Astiz stoi przed ryzykiem zapisania się w historii Legii w bardzo niechlubny sposób. Hiszpan ma na koncie dziewięć meczów z rzędu bez zwycięstwa – wszystkie rozegrane w roli pierwszego trenera. Jeśli nie wygra z zespołem z Gibraltaru, wyrówna rekord Longina Janeczka z 1963 roku. Co więcej, jedno kolejne niepowodzenie oznaczałoby zrównanie się z absolutnie najgorszą serią w dziejach klubu – dziesięcioma meczami bez wygranej Jaroslava Vejvody z 1966 roku.

W historii Legii było wielu trenerów, którzy notowali trudne serie, ale skala obecnego kryzysu jest wyjątkowa. Ośmiu meczów bez zwycięstwa doświadczali m.in. Virgil Popescu i Lucjan Brychczy, siedmiu – tacy szkoleniowcy jak Stanisław Mielech, Wacław Kuchar czy Jacek Zieliński. W ostatnich latach podobne problemy mieli Kosta Runjaić i Marek Gołębiewski, jednak nawet wtedy sytuacja nie wyglądała tak dramatycznie jak obecnie.

Astiz broni się, podkreślając, że wyniki nie oddają przebiegu spotkań. – W normalnych warunkach mogliśmy przegrać maksymalnie dwa mecze. Nie sądzę, że jestem tak zły, jak pokazują rezultaty – mówił ostatnio Hiszpan. Jednocześnie przyznaje, że nie zna swojej przyszłości w klubie i nie wie, czy znajdzie się w sztabie Marka Papszuna, który ma rozpocząć pracę z zespołem w styczniu.

Czwartkowy mecz z Lincoln Red Imps (18 grudnia, godz. 21:00) będzie więc czymś więcej niż tylko formalnym domknięciem pucharowej kampanii. Dla Legii to szansa na przerwanie fatalnej serii, dla Astiza – możliwość uniknięcia miejsca w klubowych annałach obok najbardziej pechowych trenerów w historii. Jeśli się nie uda, kryzys przy Łazienkowskiej wejdzie na zupełnie nowy, jeszcze bardziej niepokojący poziom.