Grad goli, kontrowersje i decyzje pod lupą. El Clasico pełne emocji, ale sędziowie nie zdali egzaminu
12 maja, 2025El Clasico na Camp Nou zakończyło się wynikiem 3:4 dla Realu Madryt, ale to nie gole, a decyzje sędziowskie wywołały największą falę komentarzy w mediach i środowisku piłkarskim. Spotkanie prowadzone przez Alejandro Jose Hernandeza Hernandeza okazało się pełne emocji, zwrotów akcji i – niestety – sędziowskich kontrowersji, które znacząco wpłynęły na obraz meczu. VAR, którego zadaniem jest wspierać sprawiedliwość boiskową, znów znalazł się w ogniu krytyki.
Już w 4. minucie meczu doszło do kontrowersyjnej sytuacji, która ustawiła początek spotkania. Kylian Mbappe otrzymał piłkę po interwencji Pau Cubarsiego i wywalczył rzut karny, który sam wykorzystał. Problem w tym, że Francuz był na spalonym w momencie zagrania – i chociaż dotknięcie piłki przez Cubarsiego mogło wyglądać jak świadome podanie, zdaniem wielu ekspertów była to raczej wymuszona interwencja obrońcy, która nie przerywa pozycji spalonej. VAR nie interweniował, uznając, że decyzja na boisku nie wymaga korekty. W opinii wielu – to był poważny błąd.
Kolejne kontrowersje nastąpiły przy golu na 0:2 dla Realu, który padł po akcji, w której Valverde ewidentnie nadepnął na stopę Lamine’a Yamala, przerywając akcję Barcelony. Faul nie został odgwizdany, akcja była kontynuowana, a Królewscy zdobyli bramkę. Sędzia główny nie zareagował, VAR także nie dopatrzył się przewinienia – co dla fanów Blaugrany było kolejnym ciosem.
Kiedy Barcelona odpowiedziała trafieniem na 2:2, sytuacja również nie była wolna od kontrowersji. Pomocnik Frenkie De Jong przyjął piłkę w polu karnym, co zdaniem wielu dziennikarzy i ekspertów zrobił pomagając sobie ręką. Choć sytuacja była niejednoznaczna, powtórki sugerowały kontakt piłki z kończyną pomocnika, co w świetle obecnych przepisów mogło skutkować anulowaniem gola. Znów jednak sędziowie nie zareagowali.
Największe oburzenie wzbudziła jednak sytuacja z 42. minuty. Mbappe wbiegł w pole karne i przy minimalnym kontakcie z De Jongiem przewrócił się w teatralny sposób. Sędzia natychmiast podyktował rzut karny, który ostatecznie cofnął… po analizie wcześniejszego spalonego. Problem w tym, że symulacja Francuza nie została ukarana w żaden sposób, mimo że była oczywista – Mbappe wykorzystał moment, by wymusić faul, a sędzia dał się nabrać. Zamiast żółtej kartki dla napastnika Realu, obyło się bez żadnych konsekwencji.
Jednak prawdziwym gwoździem do trumny sędziowskiego występu była sytuacja z 79. minuty, gdy Aurelien Tchouameni zagrał piłkę ręką we własnym polu karnym. Choć zagranie wyglądało na przypadkowe – piłka została uderzona z bliska, a zawodnik miał mało czasu na reakcję – to w powtórkach widać było, że ręka była odchylona od ciała i blokowała strzał lecący w stronę bramki. Według wielu ekspertów, w tym komentatorów hiszpańskich i byłych sędziów, ta sytuacja powinna zakończyć się rzutem karnym dla Barcelony. VAR miał wszystkie niezbędne narzędzia, ale nie przekonał sędziego głównego do zmiany decyzji.
Na sam koniec doszło jeszcze do anulowania gola Fermina Lopeza na 5:3 – tutaj jednak decyzja sędziowska była w pełni słuszna. Hiszpan dotknął piłkę ręką tuż przed strzałem, a zgodnie z przepisami każde takie zagranie w akcji bramkowej skutkuje anulowaniem trafienia. W tym przypadku VAR zadziałał wzorcowo.
El Clasico 2025 przejdzie do historii nie tylko ze względu na grad goli i emocje na boisku, ale również jako spotkanie, w którym błędy sędziowskie miały realny wpływ na przebieg wydarzeń. Sędziowie, zarówno na murawie, jak i w wozie VAR, nie zdali egzaminu. Zarówno kibice, jak i zawodnicy Barcelony nie ukrywają frustracji, a słowa Pedriego, który wezwał UEFA do przyjrzenia się pracy sędziego Marciniaka w poprzedniej rundzie, tym razem dotyczą Hernandeza Hernandeza. Oczekiwania wobec arbitrów w najważniejszych meczach sezonu są ogromne – i trudno nie odnieść wrażenia, że tym razem zostały boleśnie zawiedzione.

