Raków Częstochowa znów zawiódł. Górnik Zabrze wygrywa w Bełchatowie 1:0
16 września, 2025Raków Częstochowa przegrał czwarty z sześciu meczów nowego sezonu PKO BP Ekstraklasy. W poniedziałkowym spotkaniu w Bełchatowie gospodarze ulegli Górnikowi Zabrze 0:1. Po końcowym gwizdku Marek Papszun nie krył rozczarowania postawą swoich zawodników, natomiast trener gości Michal Gasparik podkreślał świetną organizację swojego zespołu.
Szkoleniowiec Rakowa przyznał, że jego drużyna kompletnie przespała pierwszą połowę. – Byliśmy nijacy, powolni, bez energii i intensywności. Bramkę straciliśmy w banalny sposób, a to odcięło nas od działań i sprawiło, że wyglądaliśmy jak odurzeni – mówił Papszun. Jego zdaniem po przerwie było lepiej, głównie dzięki trzem zmianom, jednak wciąż brakowało skuteczności. – Trudno myśleć o zwycięstwie, jeśli nie jest się w stanie nawet wyrównać. To jeden z trudniejszych momentów w Rakowie – dodał.
Gasparik z kolei chwalił swoich piłkarzy za świetną pierwszą połowę. – Byliśmy aktywni, dobrze w defensywie, groźni w ataku. Wyeliminowaliśmy wszystkie mocne strony rywala. W drugiej połowie spodziewałem się trudniejszej gry, bo na boisko weszli jakościowi zawodnicy Rakowa, ale utrzymaliśmy koncentrację i zasłużenie wygraliśmy – podkreślił trener Górnika.
Słowak zaznaczył też, że jego zespół musi lepiej wykorzystywać sytuacje. – Roberto Massimo miał dwie świetne okazje, by zamknąć mecz. Najważniejsze jednak, że utrzymaliśmy pozytywną energię i pokazaliśmy, że potrafimy sprawić niespodziankę – zakończył.
Dla Rakowa porażka z Górnikiem to kolejny sygnał ostrzegawczy. Marek Papszun podkreślił, że drużyna potrzebuje dodatkowej pracy i zmian, by wrócić na właściwe tory. W następnej kolejce częstochowianie zmierzą się z Legią Warszawa.

