Polki wykończyły je psychicznie. Dunki nie podniosły się po porażce i kończą Euro z zerem punktów

Polki wykończyły je psychicznie. Dunki nie podniosły się po porażce i kończą Euro z zerem punktów

15 lipca, 2025 0 przez Redakcja

Reprezentacja Danii z hukiem pożegnała się z mistrzostwami Europy kobiet 2025, przegrywając wszystkie trzy mecze fazy grupowej. Największym rozczarowaniem dla skandynawskiej drużyny okazała się porażka z Polską (2:3), która – jak przyznały same zawodniczki – pozostawiła trwały ślad nie tylko na boisku, ale przede wszystkim w psychice drużyny.

– Grały z niesamowitą motywacją i wyraźnie chciały więcej niż my. Były głodne tego zwycięstwa bardziej niż my – mówiła po meczu Nadia Nadim w rozmowie z duńską telewizją DR. Dla 36-letniej napastniczki był to ostatni występ w reprezentacji. Po końcowym gwizdku ogłosiła zakończenie kariery w narodowych barwach. – Mam już dość. Ten turniej i zwłaszcza ten mecz uświadomiły mi, że to koniec – podkreśliła.

Duńskie zawodniczki nie kryły, że to właśnie starcie z Polską złamało je mentalnie. Dwie wcześniejsze porażki – z Niemcami i ze Szwecją – były bolesne, ale zrozumiałe. W końcu mierzyły się z zespołami ze ścisłej europejskiej czołówki. Tymczasem Polska była debiutantem, zespołem niżej notowanym w rankingu FIFA, który teoretycznie miał być w ich zasięgu.

– Problemem nie była technika ani przygotowanie fizyczne. Wszystko rozegrało się w głowach. One miały przekonanie, że mogą wygrać. My się pogubiłyśmy. W meczu z Polkami zostałyśmy po prostu zdominowane psychicznie – oceniła pomocniczka Katrine Veje.

Polki, choć turniej zaczęły od porażek z Niemcami i Szwecją, nie spuściły głów. Wręcz przeciwnie – w ostatnim meczu grupowym zagrały z ogromną determinacją, wiedząc, że zwycięstwo pozwoli im opuścić turniej z podniesioną głową. Taka postawa zaskoczyła Dunki, które liczyły na łatwiejsze zakończenie turnieju.

Po końcowym gwizdku w duńskim zespole panowało przygnębienie. Przegrana z niżej notowaną drużyną była dla wielu zawodniczek nie tylko sportową klęską, ale także bolesną lekcją pokory. Dla niektórych – jak Nadim – to był symboliczny moment zamknięcia rozdziału. Dla innych – jak Veje – czas refleksji nad tym, co poszło nie tak w zespole, który miał potencjał, by zajść dalej.